Natura, dobre antidotum na gry wideo

Kajakiem online?

A krajobrazy? A zapachy? A mokre buty? Hejj!

Wychodzimy na zewnątrz.

Dzięki napiętemu programowi zajęć zapominamy o telefonach i tabletach, ponieważ świetnie się bawimy!

BEEP BEEP BEEP!

Dźwięk wyrywa Cię z ekranowego oszołomienia. O nie!!!! Na ekranie pojawia się komunikat: Słabe baterie…

Wytrzymasz?

Spróbuj rzeczy, których nigdy bym nie zrobił, gdybyś był w domu. 

 

Natura to dobre antidotum na uzależnienie od gier wideo

Wraz z rozwojem technologii, szybszego internetu i budżetów dzisiejsze gry to dzieła sztuki kinowej. Umożliwiają one graczom z całego świata dzielenie się cyfrowymi przygodami, które są tak wciągające, tak pełne zaskoczenia i zachwytu oraz realistyczne, że mogą zaspokoić podstawową ludzką potrzebę eksploracji. Gry takie jak Fortnite, Minecraft, League of Legends i Red Dead Redemption 2 to ponad miliardowe biznesy – to sposób na życie.

Przewidywania, że ​​wirtualna rzeczywistość stanie się naszą największą konkurencją, wydają się spełniać, ponieważ badania wykazały, że te same części mózgu, które są stymulowane podczas wędrówki, mogą zostać uruchomione przez czas przed ekranem w cyfrowej dziczy. Nowa nauka wskazuje, że cyfrowa przygoda może być tak samo ekscytująca, jak prawdziwa. Pojawiające się badania sugerują, że te wirtualne światy mogą stymulować taką samą aktywność mózgu i reakcję fizjologiczną, jak eksploracja offline.

Chociaż gry wideo mogą w rzeczywistości nie doprowadzić do końca świata, ważne jest, abyśmy zrozumieli moc, atrakcyjność i efekty czasu spędzonego na graniu w nie. Musimy pracować, aby znaleźć równowagę między korzystaniem z gier wideo a aktywnością fizyczną na prawdziwym terenie, ponieważ podejmowanie takich podróży offline bez wychodzenia na zewnątrz może mieć swoją cenę.

Być może nie jest zaskakujące, że Światowa Organizacja Zdrowia włączyła „ zaburzenia hazardowe ” do swojej Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób. I jak można było przewidzieć, zbyt dużo gier może prowadzić do problemów zdrowotnych. Endocrine Society stwierdzono , że podczas sesji ekranowych podjadanie może zwiększyć ryzyko chorób serca i cukrzycy u nastolatków.

Pamiętasz, kiedy Pokemon Go eksplodował na scenie? Jego celem było połączenie grania z rzeczywistą aktywnością na świeżym powietrzu… i chociaż cenne, nie wystarcza i nie zapewnia takiej samej wartości, jak spędzanie wolnego czasu na łonie natury. Jak więc możemy konkurować z urokiem cyfrowego świata? Wyobraź sobie, że „przebywanie w naturze” zostało przepisane przez naszych lekarzy. Czy to nie tylko rozpowszechniłoby przesłanie o dobrodziejstwach natury, ale także poprawiłoby dobrobyt nastolatków i społeczeństwa?

Lekarze od tysiącleci zachęcają swoich pacjentów do wychodzenia na zewnątrz. Hipokrates nazwał chodzenie „najlepszym lekarstwem człowieka”. Lekarze z dynastii Han zachęcali do „igraszek” na świeżym powietrzu, aby zapobiegać starzeniu się. Aż do połowy lat czterdziestych XX wieku chorych na gruźlicę wysyłano do górskich odosobnień, aby poczuć „magiczne powietrze”.

Teoria głosi, że naturalne bodźce (takie jak odgłosy ptaków i kołyszących się gałęzi, zapach sosen czy przelotna wiewiórka) aktywują funkcję „odpoczynku i trawienia”, czyli przywspółczulny układ nerwowy. Kiedy dzieci i nastolatki są coraz bardziej narażone na „groźne bodźce”, np. Trudne zadania domowe, zastraszanie lub zawody sportowe na wysokim poziomie, ich zdrowie cierpi. W tym skomplikowanym i zajętym świecie natura może faktycznie zmienić nasze wzorce myślenia.

W świecie, w którym coraz częściej żyjemy w pomieszczeniach, zaczynamy myśleć o przyrodzie nie tylko jako miejscu do rekreacji, ale także jako społecznym wyznaczniku zdrowia.

Miejmy nadzieję, że nadal będziemy przywiązywać większą wagę do wychodzenia na zewnątrz, niezależnie od tego, czy chodzi o jazdę na łyżwach po okolicy, naukę jazdy na rowerze górskim czy dołączenie do lokalnego klubu wędrownego. Zawsze też możemy skorzystać z Zielonego Kampusu 🙂